Black-White MSN (Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie)

Nie sposób tego miejsca nie zauważyć na mapie Śródmieścia Warszawy. 
Pawilon kultowy, bo kiedyś pod nazwą Dom Meblowy „Emilia” był celem wycieczek w poszukiwaniu wymarzonej meblościanki – dzisiaj prezentuje prace z ogólnie pojętej sztuki.

 Można znaleźć np. taką definicję MSN-u
„…Muzeum ma na celu prezentowanie dorobku i przemian sztuki polskiej XX i XXI wieku w kontekście międzynarodowym; sukcesywnie tworzy kolekcję sztuki (obecnie liczącą 250 prac), przedstawia znaczące najnowsze zjawiska z dziedziny sztuk wizualnych, filmu, teatru i muzyki, a także prowadzi działalność edukacyjno-badawczą…”

 Ja zwróciłem uwagę nie tylko na aspekt merytoryczny, kulturowy tego miejsca, ale również na jego architekturę. Budynek został wzniesiony w latach 1966–1969 według projektu Mariana Kuźniara i Czesława Wegnera dla Wojewódzkiego Przedsiębiorstwa Handlu Meblami w Warszawie – uznany za jedno z najwybitniejszych dzieł architektury doby modernizmu w Polsce.

Wysoki, geometryczny sufit, podwieszane elementy, zamknięta przestrzeń wystawowa, która jest jednocześnie „otwartą” przez okalające budynek okna sprawia, że wszystko to, co jest wystawiane wewnątrz jest dostępne dla wszystkich z zewnątrz. Naturalne, wpadające światło jest dopełnieniem tego klimatu tworząc unikalną atmosferę dla zwiedzających.

Miejsce to zdecydowanie trzeba odwiedzić.

Hasselblad 500CM, 50mm/80mm, Ilford Delta 400 (wołanie Ilford DD-X)

Młociny na warsztat cz.2

Kolejne kilka kadrów (kolejne w postprodukcji) ze stacji Metro "Młociny". Spacerując po najdalszych stajach można zauważyć, że wykonawcy mieli więcej "swobody" na detale wykończenia obiektów. Na Młocinach, ażurowe wiaty przylegającej zajezdni autobusowej, kamienie ukryte za kratami, lustrzane szyby...sprawiają, że przebywa się w miejscu "sterylnym"/pełnym harmonii.

Hasselblad 500CM, CF 80mm/2,8 Ilford Delta 400 (wołanie Ilford DD-X)

Młociny na warsztat cz.1

Metro zawiozło mnie na sam koniec, któreś tam z całych kilkunastu stacji :))) Miłe zaskoczenie, bo okazało się, że jest kilka miejsc, które od razu rzuciły mi się w oczy. Proste, betonowe konstrukcje, kochane linie, no i ten kontrast. ....aaaaa była też prywatna ochrona metra chodząca za mną ;) ale finalnie odpuścili. 

Hasselblad 500CM, 80mm/2.8
Ilford Delta 400 ; Ilford DD-X

Dworzec Gdański z Ilfordem Delta 400

Kolejna porcja kadrów - tym razem pochodzą z Warszawskiego Dworca Gdańskiego. Jest tam jeszcze trochę zakamarków niezniszczony,ch nie zaszczanych.... ale już mają pierwszych gości - leżakowiczów ;) 

Ilford Delta 400 na Miejskich Latarniach

Po ostatnim wołaniu (11 rolek 120) na początek poszły Miejsce Latarnie, które są nierozłącznym elementem naszego otoczenia. Czasami niezauważane, omijane (wyjątek stanowią kierowcy ;) jednak wystarczy zwrócić głowę do góry, aby dostrzec, że ich prostota, symetria (nie zawsze) bardzo sprawnie komponują się z naszą przestrzenią.

Test Ilford Delta 400@3200.........i dziwna woda

Ilford Delta 400@3200

          Poniżej zamieszczam wersję testową kliszy Ilford Delta 400, forsowaną na 3200. Zdjęcia wykonałem wieczorem (3 jasne kary o zmierzchu),…zdjęcia były robione z ręki co przekłada się na ich jakość, ale daje też do namysłu, że przy takich wypadach, trzeba mieć szkła o jasności f/1,4 – 1,8 (1,2 też może być ;) bo to, które miałem 2,8 nie dawało komfortu… Dwa – statyw ;) bo bez niego większość zdjęć może zwyczajnie nie wyjść – zwłaszcza kadry schodów – dobre miejsce, ale brak komfortu bez statywu.

Drugi, nieoczekiwany element jaki się pojawił to zacieki na kliszy. Na początku myślałem, że klisza zwyczajnie nie była dokładnie wypłukana, ale okazało się, że to moja woda tu namieszała. Zima idzie, więc trzeba ją bardzie wzbogacać – zakładam, chlorem…. I tu się pojawia pytanie bo o ile samą chemię mogę rozrabiać z wodą destylowaną to jak uniknąć takich niespodzianek z wodą z krany? ;) hmmmm może filtr będzie słusznym rozwiązaniem…?

Ale co tam,…początki zawsze są trudne – teraz przynajmniej wiem już co i jak robić, poprawić, aby ISO 3200 na dobre stało się użyteczne, bo zdecydowanie ma potencjał.

Chemia: Ilford DD-X, Ilfostop, Rapidfix
Aparat: Nikon F5, 28mm f/2,8

 

JOBO 2400 Daylight Tank

Dzisiaj na testy poszedł koreks firmy JOBO, model 2400 Daylight Tank
Koreksów jest wiele tyle, ile kombinacji ilości, wielkości klisz i papierów fotograficznych, jednak nie wszystkie nadają się do pracy "w ciągu dnia". Zwykle procedura jest prosta - załadować lisze, błony przy pełnym zaciemnieniu tak, a by nie uszkodzić negatywu. Jednak co jest proste nie oznacza, że do wykonania w każdych warunkach. Może przecież pojawić się sytuacja, że będąc na wyjeździe nie będziemy mieli ze sobą całej ciemni. Wtedy z pomocą przyjdzie Daylight Tank.
Model który posiadam pracuje z formatem 135 tzw. mały obrazek. Na tym modelu JOBO poprzestało, ale kilku angielskich producentów robiło takie tanki pod średni format. Idea jest bardzo prosta a konstrukcja tanku jeszcze prostsza - chodzi o nawinięcie negatywu na szpulę koreksu przy świetle dziennym. Wystarczy włożyć i odpowiednio ułożyć naświetlony negatyw w pojemniku, szczelnie do zamknąć i przy pomocy specjalnej zębatki zawinąć kliszę na "koszyk". Po wszystkim wystarczy dokręcić trzpień koreksu, który jednocześnie odcina negatyw od kasetki na film - i gotowe! 
Teraz tylko trzeba przejść przez standardową procedurę wywołania negatywu (developer, stop, fixer, cleaner, płukanie) i otrzymujemy gotowy, wywołany negatyw. 
Dzisiejszy test przeprowadziłem na kliszy Ilford Delta 400 i Ilford Delta 400@3200 ;) - już jutro będą skany. 

Dzięki uprzejmości firmy www.catlabs.info, która pamiętała o moim pytaniu o koreks sprzed kilku miesięcy - stałem się jego posiadaczem ;)

Poniżej zdjęcie rozebranego koreksu w całej swojej, okazałości oraz "łyżwie" czyli wyciągarce negatywu z kasetki kliszy.