Techniki ciemniowe vs. współczesny Photoshop!

                 Kilka dni temu Adobe obchodziło 25-lecie powstania Photoshopa. Sieć zarzucona jest filmami przedstawiającymi ewolucję tego kultowego narzędzia. Mnie zaciekawił szczególnie jeden film. Technik ciemniowy Konrad Eek pokazuje na przykładzie ciemni fotograficznej jak kiedyś i oczywiście dzisiaj pracuje się w ciemni na "narzędziach", które mają odzwierciedlenie swoje w Photoshopie. Można raczej powiedzieć - czynności, dzięki którym dzisiejszy Photoshop spełnia swoje zadania. 
              Jestem zwolennikiem nowych technologii - co do tego nie ma wątpliwości, ale sposób pracy i warsztat jaki pokazuje nam Konrad Eek budzi podziw i zazdrość ;) 

Nic tylko spakować graty, zejść do piwnicy i szkolić się. 




Helmut Newton + Kalendarz Pirelli 2014!!! - mam i ja :)

Dzisiaj odebrałem coś, co poszerzy moje kolekcję związaną z Helmutem Newtonem a mianowicie - Kalendarz Pirelli 2014!!!

W 1964 roku Pirelli publikując swój pierwszy kalendarz na zawsze zmieniło postrzeganie jak fotografia mody może stać się nierozłącznym elementem w kampanii marketingowej. Nad kalendarzem pracowali i pracują nadal tylko nieliczni fotografowie, ci, których warsztat, estetyka pracy oraz „fotograficzny podpis”, współgra z jakością marki Pirelli.

Wspomniany kalendarz zawiera fotografie Newtona, które były przygotowane na potrzeby edycji rocznika 1986. Jednak do pierwotnej publikacji nie doszło. 

Założeniem od podstaw Pirelli było, aby prowadzone były dwie prace (przez niezależnych fotografów) jednocześnie a do publikacji miał być wybrany „ten lepszy”. Niestety osobiste problemy Newtona zmusiły go do zarzucenia projektu i przekazania kontynuacji jego asystentowi pod ścisłymi instrukcjami. W obawie m.in o te czynniki wybór publikacji padł na innego fotografa, Roberta Freemana a praca Newtona trafiła do archiwum firmy, w oczekiwaniu na odpowiednią okazję, by znaleźć się w centrum uwagi. 

28 lat później kalendarz Newtona wraca w swojej chwale. Złożyły się na to dwa czynniki - to, że lata 1986 i 2014 mają ten sam układ dni - oraz, że Pirelli w 2014 roku obchodzi 50 rocznicę swojej kampanii.

 W ten sposób Pirelli nie tylko celebrowało półwiecze obecności marki na innym polu niż high-endowa motoryzacja, ale także odwołali się do prac fotografa, który na stałe wpisał się w karty historii fotografii.

Kilka faktów na temat kalendarza:

  • Nie można go kupić. 
  • Każda edycja jest limitowana, a pierwszy numer otrzymuje angielska królowa.
  • W 2014 roku nie odbyła się żadna sesja zdjęciowa z udziałem czołowych modelek. 
  • Z okazji 50-lecia zdecydowano się wydać nieopublikowany wcześniej Kalendarz Pirelli 1986, który do tej pory był trzymany w tajemnicy w archiwach firmy.
  • Kalendarz Pirelli 2014, który przestrzega założeń pierwotnego projektu, także pod względem układu graficznego, to 12 czarno-białych doskonałych artystycznych zdjęć wraz z 29 ujęciami z planu zdjęciowego.
  • Kalendarz ma 50 x 70 cm. 30 stron (15 kart).

Poniżej zamieszam kilka ujęć, film o kalendarzu…. i wracam do jego oglądania.

Helmut Newton (R)

Zone Focusing - czyli jak sobie radzić na ulicy z ustawianiem ostrości

              Prędzej czy później każdy z nas jak tylko przyswoi podstawy fotografii dąży do tego, aby jego zdjęcie było zawsze - tak, jak tego chcemy - ostre, niezależnie od sytuacji, niezależnie od fotografowanego obiektu. 
               Producenci aparatów starają się nas w tym wyręczyć, prześcigając się wręcz w coraz to nowych konstrukcjach aparatów. Nie wystarczy już mieć kilkanaście pól ostrości, trzeba dołożyć jeszcze pola krzyżowe, albo najlepiej sprawić, aby tych pól było kilkadziesiąt, albo żeby cała powierzchnia matrycy była jednym ogromnym polem autofocusa. Oczywiście tak, jest i to się mimo wszystko sprawdza, ale co z tak drobnym szczegółem jak nieustannie zmieniający się na wyższy budżet jaki musimy przeznaczyć na nowe aparaty? Oczywiście samo body to nie wszystko - najlepiej (tak, jak to sugeruje producent) mieć do tego jeszcze świetny obiektyw ;) i tak w kółko...... 

No dobrze - co zatem zrobić? jak wyjść obronną ręką z tej sytuacji? jak wykorzystać sprzęt, który już mamy i zaoszczędzić trochę gotówki? 

W tym momencie warto obejrzeć się wstecz, na zdjęcie streetowe słynnych fotografów. Jak tego dokonali, mając do dyspozycji światłomierz, analogowy aparat i na dokładkę obiektyw bez autofocusa? Jak wiem - zdjęcia statyczne dają nam czas, na kompozycję, ustawienie ostrości, czas na przemyślenia przed wciśnięciem spustu migawki. Ale co z ruchem ulicznym? Samochodami, ludźmi przemieszczającymi się z punku a do punktu b w mgnieniu oka, co z chwilą, kadrem wpadającym w regułę "decydującego momentu"? 

Oczywiście, można powiedzieć, że praktyka czyni mistrzem, ale co jeżeli chcemy skorzystać z umiejętności tych, którzy latami dochodzili co swojej jakości. Jak uchwycić obraz, kadr wiedząc, że nie ma czasu na ustawianie ostrości - zwłaszcza manulane? 
Z pomocą przychodzi nam "Zone Focusing" - pojęcie, które stało się wytrychem w budowaniu karier wielu fotografów, czymś co umożliwiło im rozwijać własny styl, warsztat a nie myśleć jak najszybciej nauczyć się ostrzyć. 

Zone Focusing jest metodą można powiedzieć czysto matematyczną - oczywiście jak wszystko wymaga wprawy, jednak poznanie jej diametralnie zmieni sposób naszej pracy. Każdy, jakościowo dobry obiektyw ( nie te najtańsza, choć tu nie ma reguły) posiada pierścienie umożliwiające ustawianie ostrości, zoomu, ale też i przesłony a co najważniejsze posiadają skalę odległości jak na zdjęciu poniżej

Powyżej jest to klasyczna, manualna Leica jednak oznaczenia będą bardzo podobne do tych, które posiadamy na swoich obiektywach. Idea Fone Focusingu polega na tym, aby jeszcze przed zrobieniem zdjęcia założyć w jakiej odległości będą znajdować się nasze obiekty. W tym celu na powyższym pierścieniu nastawiamy np. 3m, dalej określamy czy chcemy mieć ostry kadr cały czy z odpowiednią głębią ostrości. Powyższe zdjęcie przedstawia ustawioną przesłonę f/5,6, ISO jest pojęciem ważnym jednak tu ma służyć tylko temu, aby obiekty przy przesłonie f/5,6 i powiedzmy czasie 1/125 miały prawidłową ekspozycję. 
Wracając do przesłony jeżeli zwrócicie uwagę na pierwszy od dołu pierścień - w centralnym położeniu jest przesłona 2.0 kolejne rozłożone są symetrycznie. Gdy znajdziemy interesującą nas przesłonę f/5,6 zobaczymy, że linie które od niej biegną (po obu stronach) wskazują nam na pierścień odległości. I to jest clou naszego tematu. Otóż dwa położenia przesłony f/5,6 pokazują nam na podziałce odległości wartości - mniej więcej - od 2 do 5m 

Oznacza to tylko tyle, że ustawiając na stałą ostrość na 3m przy przesłonie f/5,6, wszystko co znajdzie się w przedziale 2 - 5 metrów będzie w tzw. "akceptowalnej ostrości" 
Stosując takie ustawienie, możemy skupić się na planowaniu kadru oraz szukania "tej chwili" do zrobienia zdjęcia. Oczywiście wydaje się to proste, jednak wymaga dużo pracy w poznaniu w jaki sposób "widzimy" odległość i jak ją potrafimy wyczuwać, operować. 

Zachęcam do przejrzenia zdjęć streetowych, większość z nich była zrobioną tą właśnie metodą: http://www.complex.com/style/2012/06/the-50-greatest-street-photographers-right-now/matt-stuart 

Poniżej moje dwa pierwsze kadry zrobione tą metoda. Nie było łatwo bo psy biegały jak oszalałe, ale udało się. Zdjęcia powstały Hasselbladem 500CM (odległość 3m, f/8, 1/125/ ISO400), którym wcześniej nawet nie śmiałbym zrobić ruchu ostrząc tylko manualnie, bez autofocusa. 

Kawa i Hiro

Kawa i Hiro

Kawa i Hiro

Kawa i Hiro



Hasselblad 500CM - spacer z mostem, drzewami w tle na Ilfordzie 3200

Ostatni weekend był mroźny, nie przeszkodziło to jednak potrenować poczciwego Hasselblada. Poniżej kadry zrobione na Ilfordzie, stadardowy skan (Epson V700) + dodanie czarnej ramki bez obrabiania (kto ma na to czas ;), a wybrałem się w okolice Mostu Gdańskiego (tak ,tak to ten most który się nie palił), miejsca odwiedzanego przez wszystkich - zwłaszcza młode pary i ich nawiedzonych fotografów. 

W skrócie.: 
Aparat:       Hasselblad 500C/M + 50mm / 80mm / 150mm
Klisza:         Ilford Delta 3200 (dwa ujęcia psów są naświetlone na ISO400)
Ekspozycja: zwykle f/8, czas od 1/30 do 1/500, ISO 3200

Foto Biblioteka - Hitler was my Friend by Heinrich Hoffmann

Kolejna książka o fotografii trafiła do mojej kolekcji. Tym razem padło na pozycję "Hitler was my friend" The Memoirs of Hilter's Photographer by Heinrich Hoffmann. 

Jakiś czas temu pisałem o pojechanym śnie jaki miałem o Hitlerze oraz złotej Leice,... W skrócie, przeniosłem się w czasie i byłem nadwornym fotografem Hitlera w okresie jak wspinał się po władzę a na 44 roku kończąc. Oczywiście wszystko to było wypadkową aukcji Złotej Leici oraz programou o wspomnianym Heinrichu Hoffmannie, który był jego osobistym fotografem. 

Tym razem trafiłem na publikację anglojęzyczną, wiec będę mógł się podzielić jej zawartością, dwa jest tam sporo zdjęć z różnych okresów "kariery" Hitlera ale co najważniejsze są tam przemyślenia człowieka, który nie tylko był fotografem, ale obserwatorem dojrzewającego szaleństwa dyktatora. W książce mam nadzieję, znajdę też ciekawostki takie jak to, że Ewa Braun późniejsza żona Hitlera, była asystentką Hoffmanna w atelier, dzięki czemu Hitler poznał swoją późniejszą wybrankę.

Zabieram się za czytanie, jak tylko przejdę przez The Hasselblad Way :-)


The Hasselblad Way - teraz będę wiedział prawie wszystko ;)

Przed chwilą dostałem paczkę, jeszcze ciepła od kuriera, która ją dostarczył ;) Dotarła do mnie nowa pozycja w kolekcji książek foto - The Hasselblad Way. Wydanie z 1974 roku, jeszcze pachnie Londyńskim strychem (no dobra mocno pachnie), ale nie to jest najważniejsze. Chodzi o jej zawartość - jest to swoiste kompendium wiedzy o systemie marki Hasselblad. Od podstawa fotografowania, przez konstrukcje aparatów, obiektywów i innych akcesoriów a na wskazówkach kończąc. 

Taka wiedza zdecydowanie mi się przyda, mam też nadzieję, że kolejne, nowe zdjęcia powstaną przy pomocy tej wiedzy. 

 

Mały spacer przy Trasie Siekierkowskiej

Zeszło się 12km, ale warto było. 

Pamiętam jak jeszcze jakiś czas temu, gadałem, że nie kręci mnie architektura w fotografii,...hmmmm może chodziło mi o stare kamienice ;), ale te współczesne konstrukcje to co innego.

Galeria na szybko, bez obróbki bo zabrakło czasu. 

Aparat: Hasselblad 500 C/M, obiektyw 50mm, 80mm, klisza Kodak 400TMAX

CoeLux - świat się zmienia, zwłaszcza LED

Zobaczyłem dzisiaj materiał, który prezentował rozwiązanie, które może być śmiało nazwane kamieniem milowym w pracy każdego fotografa. CoeLux - bo o nim tu mowa to nic innego jak specjalnie opracowane światło LED, które swoją jakością świecenia emuluje światło słoneczne. 

Zamontować je można dowolnie czy to na ścianie, suficie i cieszyć się światłem tak, jakby padało przez okno, nie wspominając o tym, że byłoby o stałym natężeniu i zawsze słońce!

Z jednej strony cudo, ale na poniższym filmie zobaczyłem coś co, znajome jest z filmów Sci-Fi,...pokazało mroczną egzystencję naszego gatunku - światło to może być zastosowane np. w wieżowcach pod ziemią. Niby słońce, ale wiedza, ze jest sztuczne i ogląda się je kilkadziesiąt metrów pod ziemią burzy ten obraz.

Oczywiście to wersja mniej optymistyczna, ja na razie myślę jak fajnie by było mieć takie "słońce" w domu i cieszyć się nowymi zdjęciami wykonanymi z jego pomocą. 

Źródło materiału.: http://petapixel.com/2015/02/09/coelux-artificial-sunlight-thats-good-enough-fool-cameras-brain/

Strona producenta: http://www.coelux.com/