Analogowa ciemnia fotograficzna vs współczeny retusz

Do czego zdolni są dzisiejsi graficy tego chyba nie trzeba tłumaczyć. Średnio ran na tydzień wypływa jakiś temat związany ze zbyt „mocnym” retuszem, albo takim mega nieudanym.

To chyba taka cecha zdjęć cyfrowych, że chce się je, choć trochę „podciągać”, aby efekt końcowy był zadowalający.

Przyznam, że fotografię analogową kocham za jej klimat. Do tego stopnia mnie zauroczyła, że do głowy by mi nie przyszło, że trzeba te zdjęcia jeszcze retuszować. Nic bardziej mylnego! Zdjęcia ikony mają to do siebie, że powalają na kolana swoją kompozycją i wydawałoby się, że są idealne same w sobie. Tymczasem poniższe zdjęcia pokazują ile pracy zostało włożone w post produkcji na wyciągnięciu, czerni, detali czy wyróżnieniu elementów zdjęcia. Nie chcę sobie nawet wyobrazić ile pracy kosztuje taki retusz, oczywiście dla wprawnego oka i ręki pracownika labu to codzienność, ale,……. Zawsze pozostaje to „ale” J

Warsztat pracy rewelacyjny. Czasami sam fotograf dokonywał retuszu, czasami był to specjalista, w którego ręce artysta oddawał swoje prace. Wg mnie obu należy się zasłużony szacunek,… temu pierwszemu za talent i pracę, jaką wkładał w przygotowanie odbitek, a temu drugiemu za ciągłość dążenia do doskonałości nie tylko uchwyconym momentem, kompozycją, ale tym, jaki ma wyglądać finalny obraz.

 

Transient
Transient
Transient
Transient
Transient