Kiev 60 - średnioformatowy czołg ZSRR

Są kraje, które szczycą się perfekcją w miniaturyzacji, są też kraje, które potrafią "prawie" wszystko skopiować na prawo i konsekwencje, są też takie, które posiadały potencjał twórczy wśród ludzi, rzemieślników, ale ci, spacyfikowani przez Komitety Partyjne ulegali wpływom władzy i musieli się pogodzić z tym, że ich rozwiązania albo będą produktem niedokończonym, albo takim jaki będzie chciała władza.

Mowa oczywiście o ZSRR, gdzie potencjał jednostek tłumiony przez władzę, doprowadził do powstania mniej lub bardziej udanych rozwiązań. Do rąk moich trafił aparat średnioformatowy Kiev 60, pracujący na kliszy 120 o rozmiarze klatki 6x6cm. O produktach ZSRR zwykło się mawiać "prosty jak cep" - w tym konkretnym przypadku powiedzenie to jak najbardziej ma zastosowanie. Konstrukcja aparatu jest bardzo prosta, bez specjalnej finezji czy kunsztu jak w przypadku rozwiązań Niemieckich czy Japońskich - można rzec, że odlew korpusu (body) został przygotowany z tych samych stopów co słynne T-34 załogi Rudego ;)

Dla miłośników fotografii streetowej aparat ten będzie nie tylko narzędziem do zdjęć, ale także przenośną hantlą (2kg) albo bronią jak zaczepi nas ktoś w nocy. Nie jest to finezja Leici - tu trzeba mieć krzepę jak Rosyjski chłop.

W zestawie znajduje się kominek (pryzmat) z pomiarem TTL (niestety jeszcze nie testowałem), oraz Obiektyw Arsenal Volna-3 MC (ВОЛНА), 80mm f/2.8, który daje piękną plastykę i bokeh w obrazie.

Oczywiście, długo można by pisać o wadach, ale nie należy zapomnieć, że po pierwsze - mamy aparat średnioformatowy, więc mała klatka (35mm) się chowa, mamy kadr w kwadracie, który ma niepowtarzalny klimat, mamy genialne optyki, które wg mnie dorównywały tym niemiecko-japońskim (do dziś miłośnicy bokehu, czy specyficznej plastyki wybierają właśnie te szkła), a gdy jeszcze brakuje stosownego argumentu zostaje nam kasa! Konstrukcje te oczywiście nie są pozbawione wad, ale gdy kupno aparatu zależy od naszego budżetu to sprawa jest znacznie prostsza.

Do aparatu trzeba się przyzwyczaić, trzeba go też nosić w torbie (chyba, że jednocześnie ćwiczymy kark ;) ), trzeba też poznać kilka zasad jak dany model obsługiwać. Gdy to wszystko zaakceptujemy otrzymamy narzędzie z którego zdjęcia na pewno nas zadowolą.

Jak tylko zrobię skan, wrzucę komplet 12 klatek - pierwszy film, poprawnie naświetlony od pierwszego do ostatniego kadru i co najważniejsze bez podwójnych ekspozycji (nałożenia klatek)z czego Kievy i Pentacony słyną. 

p.s. Biceps rośnie, kolejne zdjęcia czekają do wywołania.... no żyć nie umierać ;)