i po Photokinie...cz1

W zeszłym tygodniu miało miejsce wydarzenie dla fotografów, tym czym są jajka dla zająca wielkanocnego bądź piekarnik dla wigilijnych karpi - nikt nie może się tego doczekać, nikt nie może bez tego żyć! - PHOTOKINA 2014

Impreza pojawia się raz na dwa lata, kiedy to swym magnetyzmem nowości przyciąga żądnych megapikseli amatorów, profesjonalistów i kolekcjonerów. Bieg po te nowości rozpoczął się 16 września o godzinie 10:00. Dla mnie potrwał dwa dni, po których zastanawiałem się tylko jaki bank trzeba obrabować, aby móc mieć w jednym pokoju wszystkie te zabawki :)

Na temat samej Photokiny nie będę się rozpisywał bo zrobiły to za mnie setki blogów. Ja przedstawię tylko trochę swoich zdjęć (reszta jest na kliszach, które czekają na wywołanie), oraz kilka przyjemności, które mnie tam spotkały.

Na początek galerie.

Strefa Leiki tak samo jak dwa lata temu była przygotowana niczym olbrzymia galeria gdzie kilkunastu zrzeszonych fotografów wystawiało swoje prace. Tradycyjnie dominowała tu fotografia streetowa, wojenna oraz ta o zabarwieniu politycznym. Nie jest to co trafia w mój gust, jednak nie często można zobaczyć tyle reprodukcji o takiej jakości w jednym miejscu.


Strefa Hasselblad

To jedno z miejsc, które było na moim celowniku – bo jakość i prestiż marki zdecydowanie do mnie przemawia, bo Hasselblad 500C/M którego przywiozłem ze sobą musiał przywitać się z „nowszymi” modelami w rodzinie, bo Hasselblad wprowadził do oferty coś, co sprawiło, że pięćsetka z lat siedemdziesiątych nabrała nowego wiatru w skrzydła.

Mowa tu o najnowszej przystawce cyfrowej CFV-50c, która posiada matrycę CMOS o imponującej rozdzielczości 50 Mpixels (8272 x 6200 pixels)

Chwila rozmowy z obsługą, rejestracja i już trzymałem w ręku cacko za 15tyśUSD! Ręce latały jak oszalałe kiedy podpinałem ją do swojej pięćsetki, …..5 sekund i działa! ;) Jeszcze tylko szybkie ustawienie światłomierza i mogłem rozkoszować się jakością średniego formatu. Niestety była kolejka, niestety było tylko kilka zdjęć do zrobienia, niestety emocje zrobiły swoje i nie pomyślałem o selfie, które mogłoby uwiecznić tą chwilę.

Jakiś czas temu Fuji wypuszczając firmware 2.0 do wycofanego z produkcji x100, zrobiło olbrzymi ukłon w stronę konsumentów – tu Hasselblad zrobił podobnie. Cała rzesza użytkowników serii  500 wyprodukowanej na przełomie ostatnich trzydziestu, czterdziestu lat może od tych targów cieszyć się bezkompromisową jakością i najnowszym standardem w cyfrowym świecie.

Jeszcze tylko te 15K USD i można szaleć ;)

Do specyfikacji technicznej odsyłam na stronę http://hasselblad.com/products/digital-backs/cfv-50c.aspx

Strefa The Impossile Project w następnej części...