i po Photokinie...cz2

Nakręcony po wizycie w strefie Hasselblad wyznaczyłem kierunek na stoisko The Impossible Project.  Wiedziałem, że zobaczę coś nowego – podobnie było dwa lata temu – jednak nie spodziewałem się, że niespodzianek będzie aż tyle.  

Po pierwsze, wcześniej przeczytałem komunikat od Impossible, że na targach będzie przygotowany punkt do „weryfikacji i naprawy na szybko” prywatnych Polaroidów. Tak też zrobiłem i przytargałem ze sobą model SX-70, który ledwo, co nabyłem na Allegro. Specjalista wziął ode mnie aparat i zaczął gmerać, naciskać, czyścić i zaglądać gdzie tylko się da.  W międzyczasie prowadziłem rozmowę z pracownikiem firmy „marketing / communication manager”. Luźna wymiana zdań doprowadziła do pytania czy wiem, na jakim filmie (wkładzie) przetestuję Polaroida. Odpowiedziałem, ze do końca nie wiem bo lubię czarno białe foty, ale z drugiej strony kolorystyka Polaroida tak odbiega od cyfry / kliszy że i o tym myślałem. Ku mojemu zaskoczeniu dostałem do przetestowania dwa wkłady kolor i cz-b! Euforia spowodowana tym faktem otworzyła moje spostrzeżenia / uwagi na temat serii Polaroidów – musiałem się pochwalić, że posiadam jeszcze Big Shota!, Land Camere 340 i oczywiście Polaroid 8x10”. Zwłaszcza ten ostatni model wzbudził zainteresowanie.

Zacząłem wymieniać doświadczenia, uwagi na temat materiałów oraz tego jak rozwija się ta technologia. Gdy tylko padło, że posiadam własny Processor (o którym pisałem już wcześniej na blogu), Pani bez słowa pobiegła na zaplecze i przytargała nowiuteńki zestaw 8x10” ;)

Wtedy umarłem!, bo przyszedłem z czystej ciekawości zobaczyć nowości, ale przez chwile nie zakładałbym, że wrócę z takimi niespodziankami ;)

Przekaz był jasny – rób zdjęcia, ciesz się nimi i podziel z nami, bo zależy nam na promowaniu „nowego” Polarida – kupiłem to bez dwóch zdań.

 

Teraz tylko trzeba będzie przygotować oświetlenie, przemyśleć zdjęcia i zacząć działać!

Liczę, że już niedługo pojawi się nowa galeria ;)