The Impossible Instant Lab!

The Impossible Project INSTANT LAB

Jakiś czas temu pisałem o tym, że dobrodziejstwem firm takich jak The Impossible jest przywrócenie do życia Polaroida, pisałem też o tym, że dzięki ich rozwiązaniu zakręciłem się na punkcie wielkiego formatu – 8x10” – jednak znalazłem rozwiązanie, które budziło mieszane emocje. Mowa tu o rozwiązaniu Instant Lab – czyli urządzeniu, które zamienia zdjęcie cyfrowe (np. z iPhonea) na analogowe – Polaroida właśnie.

Nie jestem sceptykiem, ale od dłuższego czasu przyglądam się rozwiązaniom, które starają się te analogowe – czy to konstrukcje aparatów, emulatory klisz, ziarna filmowego, przeróżne filtry - symulować. Niestety zawsze wychodzi jakiś mankament, który przypomina nam o tym procesie…. I pojawia się rozczarowanie. Być może dla większości będą to prawie niezauważalne detale, ale dla tych którzy choć raz zasmakowali magii fotografii analogowej gorycz pozostanie.

O jakiegoś czasu na rynku było głośno za sprawą Instat Labu – bo to drogi, bo plastik, bo symulacja klasycznego aparatu – przyznam, że miałem podobnie. Być może gdybym mógł szybciej przetestować tą zabawkę, szybciej zmieniłbym swoje zdanie, jednak nasze sklepy ofertowały tylko zafoliowane pudełka a YouTube to za mało.

Na fotografii nie oszczędzam,….mój wrodzony GAS,…jednak tu miałem obiekcje – kupić zabawkę i po tygodniu rzucić ją w kąt to było za dużo. Tradycyjnie przeglądając eBay znalazłem Instant Lab,… patrzę aukcja 150PLN na początek,.. a co mi tam, zalicytowałem i zapomniałem. Po jakimś czasie eBay przypomniał się sam ;) Congratulations – you have won the auction!

I tak oto za 150 PLN kupiłem używanego Instanta.

Samo urządzenie jest bardzo proste. U podstawy znajduje się mechanizm Polaroida z systemem naświetlania zdjęć, powyżej „komin” który zapewnia odpowiednia ogniskową a na samej górze tacka,  na której umieszcza się telefon a do edycji i wyzwalania zdjęć służy aplikacja The Impossibe.

Pierwsze próby przeprowadziłem na wkładach Polaroid 600 v. 2.0, te ,które mają lepszy kontrast i szybszy czas developmentu chemii (wywoływanie zdjęcia).

Pierwsze dwa zdjęcia wyszły super, ale pozostałe wychodziły po dwa, albo wcale.

Różne opinie słyszałem o wkładach i wiedziałem, że tak może się dziać, jednak trochę boli jak tylko 2 na 8 zdjęć wychodzi. Przeprowadziłem jeszcze kilka testów na zmarnowanych wkładach i zauważyłem, że wewnątrz musi przeszkadzać coś co podaje wkłady.

Długo nie czekałem i napisałem do supportu The Impossible. Pamiętam jak pomogli mi w innej sprawie wiec i tu liczyłem na pomoc w rozwiązaniu problemu. Opisałem całą sytuację, przesłałem zdjęcia poglądowe i zająłem się czymś innym. Jak mogłem się spodziewać dział wsparcia odezwał się szybko. Przyczynę znaleźli inną niż się spodziewałem tzw. „magnet problem” – opisali procedurę i poprosili o podanie nr zakupionego produktu. Wyjaśniłem, że numer posiadam, ale że jest to egzemplarz z eBay nie znam jego historii. Wtedy pojawił się mail, który mnie w radosny sposób zabił.

„Prosimy o odesłanie posiadanego egzemplarza do naszej fabryki w Holandii a odeślemy nowy”

Jak obiecali, tak zrobili i po kilku dniach pojawił się kurier. Przywiózł nowiusieńki, pachnący i w najnowszej wersji The Impossible Instant Lab Universal!!!! Ttaaadddaaaaa!!!

Poniżej kilka zdjęć (nie skany a zrobione komórką), ale już po pierwszym zauważyłem, że wszystko pracuje jak należy.

Teraz czeka mnie tylko przygotowanie ciekawych kadrów i przerzucenie ich na Polaroidy, ale te ;) ustawiły się już w kolejce w lodówce.