Idelany format... Toyo-View 8x10

Obcowanie z różnym sprzętem, czytanie książek, kursy, warsztaty, szkolenia.... to wszystko pozwoliło mi poznać naprawdę dużo ilość aparatów. Jednak do tej pory miałem dylemat... czy 4/3 , APS-C, 35mm, czy 6x6, czy 6x7, 6x12.... 9x12, 4x5 ? ...25x30cm? :) Każdy z wymienionych formatów ma swoich zwolenników, ma też uzasadnienie czy pracujemy na cyfrze czy na analogu. Wbrew pozorom cyfra szybko weryfikowana jest przez życie :) a kolokwialnie mówiąc kasa ją weryfikuje :) na 35mm w cyfrze się zatrzymałem a o średnim formacie nawet nie marzyłem. Widziałem go w akcji, fakt powala jakość,... ale albo trzeba być bogatym, albo średnim zarabiać na chleb :) inaczej nie ma sensu. 

Z analogiem było inaczej. 35mm to standard :) , tu nie było przeszkód, aby za małą kasę przeskoczyć do "wyższej" ligi z cyfrówek :). Ale.... było mi mało - zwłaszcza jak zacząłem robić swoje pierwsze odbitki (w piwnicy ;) Dlatego testowałem średni format - Hasselblada 6x6,.... Kodaka 6x7, trochę Mamyie 6x4,5 - 6x7. Ale i tu był niedosyt dlatego na horyzoncie pojawił się wielki format - Kodak 9x12cm, Brand Camera 4x5" a kończąc na olbrzymie z początków 1900 roku 25x30cm, który czeka na lato i zabawę z Mokrym Kolodionem (o czym później). 

Cały czas się zastanawiałem, szukałem... wybierałem kompromis pomiędzy wagą, jakością, mobilnością a możliwościami... 

Ostanie warsztaty z Bowinkiem z reaktywowanego po latach Polaroida 8x10 otworzyły mi oczy. Miałem okazję popracować na sprzęcie firmy Toyo-View, modelu 8x10M - tzw. field camera. Gabaryty, mobilność, jakość wykonania, ilość akcesoriów - zakochałem się w tym sprzęcie z miejsca! ;) ..... i tak oto znalazłem to, co szukałem. Teraz czas na naukę, warsztat i testowanie sprzętu do granic możliwości, którymi będę się z całą przyjemnością dzielił. :-)