Bruce Gilden - AMERICAN MADE

Dla tych co żywiołem jest bieganie z aparatem po mieście nazwisko Gilden nie będzie obce. Ten zasłużony fotograf Magnum, który od blisko pięćdziesięciu lat pracuje w zawodzie jest bezcenną skarbnicą wiedzy. Jego prace na przekór trendom w mediach pokazują świat taki, jaki jest w rzeczywistości.... Czasem brzydki, czasem surowy, przepełniony kontrastami, paletą ludzkich charakterów i mimo swej czerni i bieli bardzo kolorowy. Sam Gilden to wulkan emocji i naznaczeniu przez wychowanie, który tłumaczy, że dzięki fotografii jeszcze nikogo nie zabił. Jego postawa, energia pozwala mu z lekkością jak w balecie poruszać się po ulicach Nowego Jorku i wydobywać z ludzi to co faktycznie mają na sumieniu, ich prawdziwą naturę. 

W Galerii Leica w Warszawie (Mysia 3), możemy zobaczyć wystawę prac "American Made" z przełomu 2013-2014, nietypową jak dla Gildena bo w kolorze. Gilden obrał za cel międzystanowe targi i towarzyszące im festyny i towarzyszące imprezy. Na obrazach zaś uwiecznił zwyczajne osoby, lokalnych uczestników, ale .......... w estetyce, która może w swym przekazie zachwycać jak i wzdrygać. 
Przekaz niebanalny bo wszystkie odbitki są w olbrzymich wymiarach - 2,7x1,8m! co dodatkowo potęguje przekaz. Zdecydowanie warto zobaczyć te zdjęcia, zatrzymać się i przekonać, że Amerykański Sen, to nie domena każdego co mieszka w Ameryce. ;)

Na koniec trochę zboczenia,... Gilden przy pracach tych pracował na średnioformatowej, cyfrowej Leice S, która podobnie jak cyfrowy Hasselblad ;) jest dla wybranych. 

Album Master Photographers

Święta minęły,…prawie tak jak nadzieja na ładny śnieg. Nie zmienia to faktu, że piękny prezent, jaki dostałem od Mikołaja będzie pod ręką cały czas :).

A Mikołaj wiedział, co lubię najbardziej. Dostałem przepiękny, olbrzymi album Roberto Kocha „ Master Photographers” – zbiór ikon fotografii, bez których dzisiejsze zdjęcie nie byłby tym samym. Album jest mniej więcej formaty A3, więc mamy gwarancję, że zawarte w nim reprodukcje będą wyglądały tak jak potrzeba. Znajdziemy tam Note o samym artyście, kilkanaście jego reprodukcji oraz przy niektórych nazwiskach podpis samego autora (ehh gdyby tam mieć oryginalne ;)

Oczywiście są tam wybrani, wielcy fotografowie (dwudziestu),…inni, którzy się tam nie znaleźli może doczekają się swoich wydań.

Wspaniały prezent i wspaniała podróż po zdjęciach, które zmieniły świat :)

 

Herb Ritts
image.jpg
image.jpg
image.jpg